Jak ktoś się nudzi a chce się powzruszać lekko to oglądałem wczoraj z żoną Clara (2018) - Filmweb i bardzo jej się podobało pomimo lekkiego nalotu sci-fi (a mi właśnie dla tego). Na znanym portalu film jest pod oryginalną nazwą lub “Obsesja” (no chyba że ktoś ma Cinemax ale do tego trzeba mieć telewizor)
Teoria zera (The Zero Theorem) [2013], albo Teoria wszystkiego. Kawałek niezłej jazdy. Przypomniało mi się Pi [1998].
Terry Gilliam (reżyseria), który przyciągnął mnie do tego tytułu, nie zawiódł. Podobnie jak Christoph Waltz w głównej roli.
Mnie ostatnio wzięło na serial Z Archiwum X
dopiero 1 sezon zacząłem oglądać ![]()
Więzy miłości (Jude) [1996] - dziewiętnastowieczna historia chłopaka z marzeniami, weryfikowanymi przez życie. Ogląda się dobrze, aż do kulminacyjnej sceny filmu, która rozwala na całego, wręcz kroi człowiekowi mózg żywcem. Zostaje w pamięci, szczególnie, że stawiane tam pytania nadal, są aktualne; nadal bez satysfakcjonujących odpowiedzi.
Dobra robota Kate Winslet i Christopher’a Eccleston’a. Warto również zauważyć drugoplanową rolę ciekawej australijskiej aktorki Rachel Griffiths, która wystąpiła również …
… w Pięknej Kate (Beautiful Kate) [2009]. Także przejmującym dramacie. Tym razem współczesnym i nie tak spektakularnym, ale z ciekawą, trochę mroczną historią rodzinną dziejącą się na australijskim zadupiu. Tutaj pochwały dla Ben’a Mendelsohn’a i Bryan’a Brown’a.
A Rachel, która zagrała siostrę głównego bohatera, najbardziej chyba znana jest z …
… serialu Sześć stóp pod ziemią (Six Feet Under) [2001-2005]. Kto widział ten zgodzi się zapewne ze mną, że to jeden z lepszych seriali w historii telewizji. Kto nie widział, niech szuka, bo to trzeba obejrzeć.
Światło między oceanami (The Light Between Oceansm) [2016]. W jakiejś recenzji, ktoś napisał, że to film o złych decyzjach, w innej - że melodramat. Moim zdaniem, film jest o konsekwencjach naszych decyzji, o ich nieprzewidywalności i przeważającej roli zbiegu okoliczności, na które nie mamy wpływu. Dobra robota Alicji Vikander i Rachel Weisz oraz doskonały Michael Fassbender.
EDIT-20191002-1145 … ha, ciekawe - właśnie doczytałem, że Alicia i Michael poznali się na planie tego filmu i rok później pobrali.
Droga do szczęścia (Revolutionary Road) [2008]. Pierwszy kwadrans przegapiłem (choć wiem, że było napięcie, które doprowadziło do zwrotu) i trafiłem od razu na sielankę, taką pastelową z katalogu, z lat 50. Z czasem jednak pastele szarzeją, by ostatecznie zamienić się w przygnębiającą czerń. Przygnębiają i interesującą, bo do końca nie znamy zamiarów bohaterki (nie możemy tego jednoznacznie wywieść z konsekwencji). Fantastyyyczna ostatnia scena !
Zasłużone pochwały dla Kate Winslet i Leonardo DiCaprio.
Ludzkie dzieci – oglądałem wieki temu, ale niesamowicie zapadł mi w pamięć. Ponura wizja niedalekiej przyszłości. Ludzie utracili zdolność rozmnażania się, ginie najmłodszy człowiek na Ziemi i ogólnie atmosfera jest dość przygnębiająca. No i Clive Owen w roli głównego bohatera jest bezapelacyjnie najlepszy. Do obejrzenia dzisiaj o 21 w TVN 7.
Bardzo dobry film. Z Clive Owenem oglądałem też Ostatni Rycerze a także Valerian i miasto tysiąca planet
Dwa dni temu oglądałem Uśmiech Etruska
Rory MacNeil to zgorzkniały, stary Szkot. Pewnego dnia problemy zdrowotne zmuszają do wyjazdu do San Francisco. Na miejscu odnawia kontakty z synem i poznaje jedynego wnuka. To wszystko sprawia, że jego życie nabiera nowego sensu. Poznanie atrakcyjnej kobiety wprowadza jego życie na zupełnie nowe tory.
W ramach relaksu i wolnej nocki ![]()
@ewa tytuł kilka razy obił mi się o uszy, ale zawsze byłem przekonany, że to jest nazwa jakiegoś zespołu blackmetalowego, więc omijałem szerokim łukiem. A tu się okazuje, że to film – po opisie fabuły widzę, że może być ciekawy ![]()
@Tomek, film z całego serca polecam.
Cięższą muzę również ![]()
K-PAX jest nad wyraz godny polecenia: dobrze zrobiony, dobrze zagrany, wieloznaczny, z wciągającą fabułą i intrygującą zagadką, zachęcający do refleksji.
Joker – aktualnie leci w kinach. Historia o tym, jak narodził się największy zbrodniarz Gotham. Kawał dobrego kina psychologicznego i świetna analiza umysłu zbrodniarza. Momentami aż ciarki przechodzą. I wcale nie trzeba mieć pojęcia o uniwersum Batmana.
Herezja / The Convent (2018)
Młoda kobieta – Persefona (Hannah Arterton) zostaje fałszywie oskarżona o czary i skazana na śmierć. Przed egzekucją ratuje ją interwencja tajemniczej Matki Wielebnej. Samozwańcza przywódczyni religijna oferuje Persefonie pomoc. Warunkiem jest wstąpienie do zakonu i zamieszkanie w murach odosobnionego klasztoru, gdzie pokutę za grzechy odbywa już niewielka grupa upadłych kobiet. Po przybyciu na miejsce dziewczyna nękana jest przerażającymi wizjami i wkrótce uświadamia sobie, że ponury klasztor – tak naprawdę – jest siedliskiem zła, które wykracza daleko poza ludzkie pojmowanie.
Igrzyska śmierci: Kosogłos. Część 1 (2014)
Katniss Everdeen wraz z matką i siostrą mieszka w Trzynastce - legendarnym podziemnym dystrykcie, który wbrew kłamliwej propagandzie Kapitolu przetrwał, a co więcej, szykuje się do rozprawy z dyktatorską władzą.
Katniss, mimo początkowej niechęci, wykończona psychicznie i fizycznie ciężkimi przeżyciami na arenie, zgadza się zostać Kosogłosem - symbolem oporu przeciw kapitolińskiemu tyranowi.
Mroczne, postapokaliptyczne klimaty z ‘pierwszej’ części zostały zachowane i dobrze oddane. Nie ma zbyt wielu fajerwerków, za to napięcie jest cały czas obecne. Dokładniej rzecz biorąc, przez połowę filmu, może trochę więcej - potem ‘akcja siada’, tak jakby reżyser oddał stery swojemu uczniowi, aby ten zrobił zaliczenie semestralne. Podobnie jest z grą Ryan’a Gosling’a, któremu pasują role kamiennotwarzowców i spisuje się doskonale … aż do wspomnianego załamania akcji; czy Harrison’a Ford’a, którego gra jest dość nierówna, miejscami świetna, miejscami ledwie akceptowalna. Muszę się równiez przyczepić do Jared’a Leto, który cholernie przynudza, w roli nawiedzonego prezesa korporacji (czasy przyszłe, prezesi jakby wyjęci z dzisiejszości - są sprawy, które nie ulegają zmianie). Dla równowagi, pochwały dla Sylvi Hoeks, zimnego i intrygującego ‘sztuczniaka’ - aż do załamania, rzecz jasna …
Jednak wieczór uznaję za dobrze spędzony, bo generalnie film jest dobry i warty obejrzenia. Z powodu paru ciekawych bohaterów, ciekawej atmosfery (w większej części filmu), obecności ciszy, malowniczych ujęć krajobrazów, nawiązań do poprzednika (również personalnych) i sentymentu oczywiście.
Mnie BR2049 zawiódł. Tak samo jak nowe odcinki SW są do kitu bo śmieszą ale nie bawią tak ta produkcja nuży i usypia. Brakuje tego czegoś dla czego warto poznawać historię do końca.
Ostatnio dobrych filmów SF brakuje, dla mnie już lepsze od BR2049 UFO z Gillian Anderson. Przynajmniej jest o czymś.



