Jaką mam matrycę?


#1

Mam laptopa Thinkpad T500. Laptopy te były sprzedawane z różnymi rodzajami matryc, jedne droższe, inne tańsze. Jak go kupowałem, to sprzedawca zapewniał, że jest to ta z droższych, lepszych. Chciałbym sprawdzić jaką matrycę mam. Czy da się to zrobić bez rozkręcania?


#2

Spróbuj hwinfo --monitor. To czy matryca jest lepsza wg. mnie zależy od twoich potrzeb, bo np. powinien się rozglądać za błyszczącymi matrycami, które podobno lepiej wyświetlają kolory, a cała reszta za matrycami matowymi (zdrowsze dla oczu). Jeśli widzisz się jak w lusterku to masz błyszczącą, jeśli nie matową.


#3

jaki masz dokładnie matrycę ( w sensie rozdzielczość ) to powinien Ci powiedzieć

inxi -Gxxx

lub

arandr

a najdokładniej powie Ci dokumentacja laptopa :wink:


#4

Na tabliczce znamionowej masz numer seryjny, model itp. Po tych numerach znajdziesz, na stronie producenta i w wyszukiwarkach, informacje nt. konfiguracji sprzętowej, m.in. matrycy. To powinien być punkt wyjścia do dalszych poszukiwań, w razie potrzeby uszczegółowienia.


#5

Tylko, że to jest polisingowy sprzęt. W sklepie, w którym kupowałem mogli pozmieniać to i owo, tym bardziej że wersji Thinkpadów 500 było mnóstwo - z różnymi matrycami, kartami graficznymi, z czytnikiem linii papilarnych i bez, z kamerką i bez, z RAM DDR2 i RAM DDR3, itd.

Oglądałem kiedyś taki filmik na yt, gdzie sprytny Amerykanin chwali się jak to za “grosze” sprawił sobie super sprzęt: kupił na ebayu drogiego Thinkpada, ale z kiepską matrycą, na innej aukcji kupił też Thinkpada (chyba takiego co mam ja), uszkodzonego i w ogóle ze starszej serii, ale z porządną matrycą. Podmienił matryce i niby zaoszczędził ileś tam dolarów. Tak to mniej więcej przedstawiał. Tak zapamiętałem przynajmniej.

Tego co mam obecnie, kojarzę, też sprzedawca wychwalał matrycę w nim, jeden z głównych atutów egzemplarza.

Ale dość już spamu, nic z tej mojej pisaniny nie wynika. Sądziłem, że jest jakieś polecenie konsolowe dzięki któremu można sprawdzić. Nie ma, to trudno.


#6

Nie sądzę, aby firmy sprowadzające sprzęt po’leasing’owy bawiły się w składaki - czyszczenie, smarowanie, testy (sprzęt dostaje gwarancję) i na półkę. W przypadku stacjonarnych zdarza się, to częściej, bo komp’y, są modyfikowane, choćby na życzenie klienta. Nie znaczy, to jednak, że nie może się czasem zdarzyć jakiś notebook Franek Sztajn, ale prawdopodobieństwo czegoś takiego wydaje mi się niewielkie (na podstawie wieloletniego doświadczenia klienckiego - nie mam informacji na ten temat z wewnątrz).

Ja bym śmiało poszukał informacji na podstawie SN/modelu i skonfrontował, to z tym co widzę i co system mi mówi.