Czego słuchamy

Znam takich co nie słuchają muzyki tylko sprzętu. Ja mam kręćka na starocie.




:radio:


@warsztat-dom, zgadza się, niektórzy przykładają ucho do świętych kabli, z siedmioma ekranami, kosmicznymi oplotami i złotymi końcówkami. Wolni ludzie, powolne decyzje, więc przyjmuję do wiadomości, ale muszę przyznać, że wymyka się, to moim możliwościom rozumienia świata i ludzi.

Razu pewnego (z 15 lat temu) naprawiałem wzmacniacz Technicsa (złota linia) na bambusowych kondensatorach który grzał się niemiłosiernie nawet jak grał cicho a to z racji klasy AA. Strasznie mi się to nie podobało bo wzmacniacz Prezesa sporej firmy w której pracowałem i nie chciałem reklamacji więc zmniejszyłem znacznie prąd spoczynkowy tranzystorów dzięki czemu wzmacniacz praktycznie na postoju przestał produkować ciepło a zniekształcenia z 0,001% wzrosły 100 razy. Nikt niczego nie zauważył :shushing_face:



1lajk

Jako ciekawostkę. He he.

Jest tego więcej:

PLAYLISTA…

PLUS…


Świetny pomysł, dobra zabawa.

A to oryginał, który posłużył jako punkt wyjścia do link’owanej przez @aquila parodii, czyli
Beds Are Burning (Midnight Oil):


To, z kolei, a propos parodii i motywu wesołej bryki:


I oryginał, What Is Love (Haddaway)

Co prawda lepiej by było wrzucić, to jutro, w ramach excytującego wstępu do nadchodzącego weekend’u, ale nie mogłem się powstrzymać. Can’t Get You Out Of My Head (Kylie Minogue):

To może ja dj :nerd_face: coś zapodam.

Czasem…takich nut:

Kontynuacja wątku z ub. tygodnia, ale tym razem duety: Kylie Minogue z Nick’iem Cave’m

oraz Robbie Williams’em

Ostatnio na nowo odkrywam Tuwima

Jeden z niewielu kobiecych głosów, które uwielbiam:

Miłego weekendu :slight_smile:

1lajk
2lajki

Jest wiele głosów kobiecych, o których mogę powiedzieć interesujące, czy poruszające. Lista jest długa, a na niej (oprócz Janis Joplin i Edith Piaf) m.in. Tanita Tikaram (Twist In My Sobriety):

Rocznica (półwiecze!) lądowania na Księżycu zasługuje na pozycję na naszej półce z płytami, a najlepszy na tą okazję (moim i nie tylko moim zdaniem) jest utwór Space Oddity David’a Bowie’go. Singiel został wydany na krótko przed startem Apollo 11 (kilkanaście dni wcześniej, bodajże).

W wykonaniu ‘Kosmicznego Zygmunta’:

i Chris’a Hadfield’a, astronauty znanego z wielu nieastronautycznych działań:

Ciekawe, to były czasy: lot na Księżyc, plany osiedlenia na Marsie, rewolucja obyczajowa, nowe prądy w muzyce (które cały czas wpływają na kształt popkultury). Dzisiaj mówi się o rewolucji w kontekście przesunięcia notch’a w lewo lub prawo, w nowym (oczywiście rewolucyjnym) modelu smarthphone’a, któregoś z wiodących tfurcuw tych produktów.

Widziałem już wcześniej ten film (Amy), ale we fragmentach. Teraz obejrzałem w całości. Amy Winehouse i Tony Bennett, w duecie Body and Soul:

2lajki

Też widziałem film, mam nawet płytę. Moim zdaniem jest to najlepszy dokument jaki powstał (Oskar jak najbardziej zasłużony). A sama Amy jest najlepszą piosenkarką jaką widział świat.

1lajk

@warsztat-dom ,@azja, @Tomek, zupełnie przypadkowo wymieniliście jeszcze dwa, moje ulubione, kobiece głosy (Édith Piaf i Amy Winehouse)

Ja, jednak preferuje męskie głosy:

…swoja drogą, bardzo Linuxowy tekst :wink:

1lajk

Dzisiaj rocznica śmierci Kory. Gdybym mógł zabrać do piekła muzykę, która pomogła by mi znieść ból wieczności, to Krakowski spleen byłby zdecydowanie na tej liście:

Podobnie jak Jestem kobietą (Nie wyobrażam sobie miły), perełka - drobna i urocza:

A Oddech szczura, to majstersztyk dykcji i świetny kawałek:

Mógłbym tak wyliczać prawie wszystkie utwory Maanam’u:

1lajk

Jedna z moich ulubionych:

1lajk